Kiedy weszła do kin pierwsza część "Listów do M.", bardzo szybko okazała się sukcesem ostatniego 25-lecia polskiego kina. Od tamtej pory wracałam do niej przed każdymi Świętami Bożego Narodzenia. Ze względu na świetną obsadę aktorską, nietuzinkowe poczucie humoru i ten fantastyczny, ciepły świąteczny klimat. Kiedy w tym roku, dowiedziałam się o tym, że wychodzi część druga, już nie mogłam doczekać się premiery.